Termy z hotelem – baseny termalne i Hotel BUKOVINA w Bukowinie Tatrzańskiej

Termy z hotelem – kiedy nocleg przy basenach naprawdę się opłaca?

Jednodniowe wypady „do wód” stały się w Polsce niemal weekendowym zwyczajem. Sprawdzają się jednak głównie wtedy, gdy baseny leżą godzinę lub dwie od domu. Im dalej, tym gorzej wypada bilans czasu spędzonego w aucie i w wodzie. Stąd rosnące zainteresowanie formułą termy z hotelem, w której nocleg i baseny tworzą jeden obiekt. Warto przyjrzeć się jej bez marketingowych haseł. Kiedy taki wyjazd ma sens, a kiedy wystarczy zwykły bilet wstępu? Odpowiedź zależy od odległości, składu grupy i tego, czego oczekuje się po wyjeździe.

Rachunek kilometrów jest bezlitosny

Większość dużych kompleksów termalnych działa na południu kraju. Mieszkaniec Olsztyna, Bydgoszczy czy Poznania ma na Podhale 500-600 kilometrów w jedną stronę. Z Trójmiasta jest jeszcze dalej. Oznacza to kilkanaście godzin jazdy w obie strony dla dwóch lub trzech godzin kąpieli. Po takim dniu trudno mówić o odpoczynku. Kierowca wraca zmęczony, a pasażerowie niewiele lepiej. Efekt kąpieli znika gdzieś na autostradzie.

Przy dojeździe powyżej trzech godzin praktyka podpowiada prostą zasadę: minimum jedna noc na miejscu. Dopiero wtedy podróż przestaje być głównym punktem programu. Zyskuje się wieczór, poranek i poczucie, że nigdzie nie trzeba pędzić.

Nie każde termy mają własny hotel

Tu pojawia się pierwszy problem. Część obiektów nie prowadzi własnej bazy noclegowej i odsyła gości do kwater w okolicy. Trzeba wtedy dojeżdżać, szukać parkingu i za każdym razem kupować bilet. Zimą dochodzi jeszcze przebieranie się i wychodzenie z mokrymi włosami na mróz. Piszą o tym sami gospodarze Term BUKOVINA w poradniku pod adresem https://www.termybukovina.pl/blog/termy-z-noclegiem-to-zawsze-dobry-pomysl, gdzie opisano różnicę między noclegiem „gdzieś obok” a pobytem w jednym kompleksie. Przy wyborze miejsca dobrze więc sprawdzić, czy hotel i baseny są faktycznie połączone. Dotyczy to zwłaszcza wyjazdów z dziećmi, przy których każda dodatkowa przesiadka kosztuje sporo nerwów.

W szlafroku prosto z pokoju

W Bukowinie Tatrzańskiej taki układ funkcjonuje od lat. Czterogwiazdkowy Hotel BUKOVINA ma bezpośrednie połączenie z termami. Goście przebierają się w pokoju, zakładają szlafrok i przechodzą do wody bez kolejki do kasy. Mogą wrócić do pokoju na drzemkę albo obiad, a potem pójść na baseny ponownie.

Brzmi to jak drobiazg, ale zmienia sposób korzystania z basenów. Zamiast jednej długiej wizyty robi się kilka krótszych, o różnych porach dnia. Więcej o tej formule napisano na blogu obiektu, pod adresem https://www.termybukovina.pl/blog/termy-z-hotelem-nie-znajdziesz-lepszego-pomyslu-na-weekendowy-wyjazd, razem z argumentami za weekendowym pobytem. Najczęściej chwalona jest poranna kąpiel, zanim przyjadą goście jednodniowi.

Co konkretnie zyskuje gość hotelowy

Ogólne zapewnienia o wygodzie niewiele mówią, dlatego lepiej wymienić konkrety. W przypadku Hotelu BUKOVINA lista wygląda następująco:

  • dostęp do strefy basenowej w ceniepakietów pobytowych;
  • przejście na termy bez wychodzenia na zewnątrz;
  • pokoje z widokiem na Tatry Wysokie i Zachodnie;
  • restauracja z kuchnią regionalną w nowoczesnym wydaniu;
  • swoboda wyboru pory kąpieli, także wcześnie rano i wieczorem.

Przy porównywaniu cen trzeba brać pod uwagę całość. Osobny nocleg i bilety na dwa dni dla całej rodziny też składają się na konkretną sumę. Warto ją policzyć, zanim uzna się pakiet hotelowy za drogi.

Dwanaście basenów bez patrzenia na zegarek

Dłuższy pobyt ma sens tylko tam, gdzie jest co robić. Termy BUKOVINA mają 12 basenów, wewnętrznych i zewnętrznych. Wypełnia je woda geotermalna wydobywana z głębokości 2400 metrów, typu siarczanowo-sodowo-wapniowego. Szacuje się, że liczy około 10 000 lat. Zimą szczególne wrażenie robią niecki zewnętrzne, nad którymi unosi się para. W basenach z hydromasażem temperatura sięga 38°C.

Osobną częścią kompleksu są „Góralskie Łospary”, czyli saunarium z ośmioma rodzajami saun. Znajdują się tam między innymi sauny fińskie, łaźnie parowe i kabina na podczerwień. Goście przyznają, że potrafią spędzić w saunarium więcej czasu niż w wodzie. Przy bilecie na kilka godzin trzeba zwykle wybierać między basenami a saunami. Przy noclegu ten dylemat znika. Wieczorny seans w saunie i krótki spacer do pokoju to dla wielu osób najlepsza część dnia.

Zabiegi, które nie lubią pośpiechu

Trzecim elementem jest Wellness BUKOVINA z masażami i zabiegami na twarz oraz ciało. Niektóre rytuały trwają długo, więc trudno wcisnąć je w jednodniową wizytę. Pary często wybierają Time Together, czyli masaż dla dwojga. Terminy weekendowe warto rezerwować wcześniej, najlepiej razem z pokojem.

Dobry plan to zabieg po południu, a potem spokojna kolacja. Po masażu mało kto ma ochotę wsiadać za kierownicę. To kolejny argument za tym, żeby zostać na noc. Kto planuje wyjazd tylko we dwoje, może też sprawdzić sąsiedni Hotel HARNAŚ, przeznaczony wyłącznie dla dorosłych.

Hotel jako baza wypadowa w Tatry

Bukowina Tatrzańska należy do najwyżej położonych wsi w Polsce. Przy dobrej pogodzie widać stąd szeroką panoramę Tatr. Do Zakopanego jest około 15 kilometrów. Podobnie blisko leży parking, z którego rusza się nad Morskie Oko. Wielu gości układa więc dzień w sprawdzony sposób. Rano szlak, po południu baseny.

Taki rytm trudno odtworzyć przy noclegu w innej miejscowości. Po zejściu z gór zostaje jeszcze dojazd, kolejka i szatnia. Tutaj wystarczy zostawić buty w pokoju i przejść do wody. Piechurzy często opisują ciepłą kąpiel po całym dniu marszu jako najlepszą nagrodę.

Dla kogo i w jakim terminie

Z noclegu przy termach najbardziej korzystają trzy grupy. Pierwsza to osoby z dalszych regionów, dla których dojazd jest wyprawą. Druga to rodziny z dziećmi, którym przerwa na drzemkę ratuje popołudnie. Trzecia to pary planujące rocznicę albo zwykły weekend bez obowiązków.

Obiekt działa przez cały rok. Najspokojniej jest w środku tygodnia i poza feriami, a ceny bywają wtedy korzystniejsze. Pakiety tematyczne, na przykład andrzejkowe lub noworoczne, pozwalają dodatkowo obniżyć koszt. Jednodniowy bilet pozostaje dobrym wyborem dla mieszkańców Małopolski i Śląska. Przy dalszej trasie rachunek jest prosty: lepiej jechać rzadziej, ale zostać dłużej. Dwa pełne dni pod Tatrami wystarczą, żeby wrócić do domu z poczuciem prawdziwej przerwy.

artykuł sponsorowany

5 1 głos
Ocena artykułu
Podziel się swoją opinią
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Zobacz koniecznie
Przyklapnięte włosy, brak objętości u nasady i fryzura, która traci…