
Wypalenie zawodowe przedsiębiorczyń – cichy koszt ambicji
Agnieszka miała wszystko, o czym kiedyś marzyła. Własną firmę, klientów, stabilne przychody i markę, którą budowała z ogromnym zaangażowaniem. Patrząc na nią z zewnątrz, można było powiedzieć, że osiągnęła sukces. Ten sam sukces, do którego dążyła przez lata. Sama jednak coraz częściej wieczorami siedziała przed komputerem z poczuciem, że nie pamięta już, kiedy ostatni raz naprawdę odpoczęła.
Dziwiło ją złe samopoczucie. Przecież robiła dokładnie to, czego zawsze chciała. Miała możliwość decydowania o swoim życiu. Była niezależna! A mimo to coraz częściej czuła zmęczenie, frustrację i dziwną pustkę. To właśnie jest jedna z najbardziej podstępnych twarzy wypalenia wśród przedsiębiorców — pojawia się nie wtedy, gdy wszystko się nie udaje, ale czasem właśnie wtedy, gdy sukces zaczyna wyglądać idealnie na zewnątrz, a wewnątrz człowiek zaczyna tracić siebie.
Początek marzenia, które miało dać wolność
Kiedy Agnieszka zakładała firmę, miała w sobie ogromną energię. Pamiętała pierwsze dni, kiedy sama pisała oferty, zdobywała klientów i uczyła się wszystkiego metodą prób i błędów. Była dumna z każdego małego kroku. Każda wiadomość od zadowolonego klienta dawała jej poczucie siły i dodatkowe pokłady energii, której chciała coraz więcej. W końcu prowadzenie firmy było dla niej symbolem wolności. Nie musiała jeździć co rano do biura, wykonywać zadań i realizować KPI, które niczego nie wnosiły do jej życia.
Zakładając firmę, chciała mieć wpływ na swoją pracę, tworzyć coś własnego i przede wszystkim pokazać sobie oraz innym, że potrafi. I rzeczywiście potrafiła. Tylko że po kilku latach coś zaczęło się zmieniać. To, co kiedyś dawało jej ekscytację, zaczęło powodować napięcie. To, co było wyzwaniem, zaczęło być ciężarem. A sukces, na który tak długo pracowała, zaczął mieć swoją ukrytą cenę. To były początki wypalenia.
Dlaczego przestaję się cieszyć?
To pytanie zaczęło wracać coraz częściej do jej myśli. Agnieszka patrzyła na swoje wyniki i wiedziała, że powinna być szczęśliwa. Miała przecież więcej niż na początku. Rozwinęła biznes. Zdobyła pozycję. Zbudowała coś wartościowego i przynosiło jej to coraz lepsze dochody. A za nimi szło więcej możliwości – podróże, lepszy samochód i perspektywa kupna własnego mieszkania. A jednak zamiast dumy pojawiało się zmęczenie. Zamiast ekscytacji kolejnymi projektami — myśl: „czy ja jeszcze mam na to siłę?”. Poczucie spełnienia zastąpiły wyrzuty sumienia. Wszyscy tyle mówili o wdzięczności, podczas gdy Agnieszka nie miała nawet siły o niej pomyśleć.
To bardzo częste doświadczenie wśród przedsiębiorczyń. Wypalenie zawodowe bardzo często dotyka najbardziej ambitnych ludzi. Nie musi wyglądać jak całkowity brak działania. Przypomina bardziej funkcjonowanie na autopilocie, gdzie człowiek nadal dużo działa. Nadal wykonuje zadania i osiąga cele. A przy tym coraz mniej czuje.
Ciężar bycia osobą, od której wszystko zależy
Największym obciążeniem dla Agnieszki nie była sama liczba obowiązków, a poczucie odpowiedzialności za siebie i rozrastającą się firmę. Miała poczucie, że wszystko się rozpadnie, jeśli sama wszystkiego nie dopilnuje. Dlatego wszyscy przychodzili do niej z pytaniami i oczekiwali odpowiedzi. Zespół potrzebował decyzji, a firma kierunku. Klienci byli wymagający i wszystkiego oczekiwali na wczoraj. Wracając do domu ciężko było jej spędzać czas z najbliższymi. Była z nimi ciałem, ale myślami wracała do pracy. Skrzynka mailowa była zawsze pod ręką – mogła do niej zajrzeć, sięgając do telefonu w kieszeni. Nie rozstawała się z komputerem. Tak każdego wieczoru sprawdzała wiadomości, analizowała rozmowy, planowała kolejne działania.
Jej głowa nigdy nie miała wolnego. I właśnie wtedy zaczęła rozumieć, że największym wyzwaniem nie jest zarządzanie firmą, a zarządzanie własną energią, której coraz bardziej brakowało. Agnieszka ignorowała pierwsze sygnały. Tłumaczyła sobie, że to „tylko intensywny czas”, „odpocznę jak firma bardziej urośnie”, „jeszcze tylko skończę ten projekt”. Potem zaczynały się kolejne projekty i historia cały czas się powtarzała. Agnieszka raz po raz przekraczała własne granice. Ignorowała także swój organizm, który coraz częściej wysyłał sygnały, takie jak:
- nieustające zmęczenie,
- utratę radości z pracy,
- przytłoczenie,
- trudność w podejmowaniu decyzji,
- irytację i brak cierpliwości,
- poczucie winy podczas odpoczynku,
- przekonanie, że ciągle robi się za mało.
Najbardziej bolesne jest to, że wiele ambitnych kobiet interpretuje te sygnały jako własną słabość. A przecież często są to informacje, że przez długi czas dawały z siebie więcej, niż było możliwe.
Regeneracja nie jest rezygnacją z ambicji
Przełom nastąpił w zwykły dzień. Nie było wielkiej katastrofy ani dramatycznego wydarzenia. Był tylko wieczór, kiedy Agnieszka zamknęła komputer i poczuła, że nie pamięta już, kiedy ostatni raz zrobiła coś tylko dla siebie. Nie dla firmy czy dla klientów. Nie dlatego, że „trzeba”. Po prostu dla siebie. To był moment, w którym po raz pierwszy zadała sobie pytanie: „Czy ja jeszcze buduję życie, którego chciałam, czy tylko utrzymuję system, który stworzyłam?”.
Odpowiedź przyszła od razu. Agnieszka musiała nauczyć się czegoś, co dla wielu przedsiębiorczyń jest niezwykle trudne — odpuszczania kontroli. Zaczęła delegować. Przestała uważać, że wszystko musi zrobić sama. Zaczęła bardziej ufać swoim pracownikom. Skoro ich wcześniej zatrudniła i prowadziła za rękę, nadeszła pora, żeby mogli działać samodzielnie. Równocześnie, zaczęła traktować odpoczynek jako element prowadzenia firmy, a nie nagrodę za wykonane zadania. Zrozumiała, że forma psychiczna nie jest tematem pobocznym. Jest fundamentem długofalowego sukcesu. Bo zmęczona liderka nie może w pełni tworzyć, rozwijać ani inspirować. A ona chciała być właśnie taką przedsiębiorczynią.
Nowa definicja sukcesu
Dzisiaj Agnieszka nadal jest ambitna. Nadal chce rozwijać firmę. Ma cele i chce osiągać więcej. Tylko zmieniła się jej definicja sukcesu. Nie kojarzy go już z życiem w ciągłym napięciu i pogonią. Nie musi udowadniać, że da radę za wszelką cenę. Sukces oznacza biznes, który daje jej możliwości, ale nie zabiera jej samej siebie. Historia Agnieszki pokazuje, że wypalenie przedsiębiorczyń to nie problem braku silnej woli. To często efekt ogromnej determinacji, odpowiedzialności i lat działania ponad własne możliwości. Ambicja może prowadzić bardzo daleko. Ale tylko wtedy, gdy osoba, która ją ma, pamięta również o sobie.
Podsumowanie
Jeśli podczas czytania historii Agnieszki choć raz pomyślałaś: „To trochę o mnie”, nie ignoruj tej myśli. Wypalenie nie zaczyna się w dniu, w którym nie masz już siły wstać z łóżka. Zaczyna się znacznie wcześniej – wtedy, gdy przez długi czas przestajesz zauważać własne potrzeby.
Weź kartkę lub otwórz notatki w telefonie i odpowiedz szczerze na pięć pytań:
- Co w mojej pracy daje mi dziś energię?
- Co regularnie odbiera mi siły i dlaczego nadal się na to zgadzam?
- Kiedy ostatni raz odpoczywałam bez poczucia winy?
- Które zadanie mogłabym oddelegować lub wykonać inaczej już w tym tygodniu?
- Co powiedziałabym swojej przyjaciółce, gdyby pracowała w takim tempie jak ja?
Przeczytaj swoje odpowiedzi jeszcze raz. Zwróć uwagę, czy jesteś wobec siebie tak samo wyrozumiała, jak byłabyś wobec bliskiej osoby. Wiele przedsiębiorczyń potrafi z troską wspierać innych, a jednocześnie wobec siebie stosuje znacznie surowsze wymagania. Bądź dla siebie wyrozumiała i opiekuńcza. Na koniec wybierz jedną małą zmianę, którą wprowadzisz w ciągu najbliższych 24 godzin. Nie za miesiąc, nie w poniedziałek, nie po zakończeniu projektu i nie wtedy, gdy „będzie spokojniej”. Może to być wyłączenie służbowych powiadomień po godzinie 18.00, godzinna przerwa na spacer, delegowanie jednego zadania, odmowa przyjęcia kolejnego zlecenia lub wpisanie do kalendarza czasu tylko dla siebie.
Pamiętaj, że wypalenie zawodowe przedsiębiorców nie jest oznaką porażki. Często jest sygnałem, że przez zbyt długi czas byłaś silna dla wszystkich, zapominając o sobie. A o siebie warto zadbać z taką samą troską, z jaką każdego dnia rozwijasz swoją firmę. Bo najważniejszym zasobem w Twoim biznesie nie jest strategia, produkt ani sprzedaż. Jesteś nim Ty.
Sprawdź także: Motywacja i automotywacja przy prowadzeniu własnego biznesu. Jak radzić sobie z prokrastynacją, spadkiem energii i motywacji?

Autorka: Natalia Zakolska – certyfikowana trenerka mentalna, trenerka emocji oraz mentorka wystąpień publicznych w Toastmasters International. Prowadzi prelekcje, współpracując m.in. z Uniwersytetem SWPS. W swojej pracy łączy wiedzę z zakresu neurobiologii, psychologii i treningu mentalnego z praktycznym doświadczeniem pracy z ludźmi funkcjonującymi pod dużą presją.
Na co dzień wspiera przedsiębiorców, liderów i osoby ambitne w budowaniu odporności psychicznej, regulacji emocji oraz odzyskiwaniu wewnętrznego spokoju bez utraty skuteczności. Pokazuje, jak emocje wpływają na decyzje biznesowe, relacje w zespole oraz sprzedaż. Autorka książki „Męski punkt widzenia. Jak być artystą i nie zwariować”, w której zaufali jej tacy artyści jak Maciej Stuhr, Agustin Egurrola czy Tomasz Kot.
Sprawdź więcej na stronie: www.mental-zakolska.pl
fot. archiwum własne autorki
seria #kobietyobiznesie











