szczęście

No dobrze, to co odpowiedziałam, gdy zapytano mnie, czym jest szczęście? Odpowiedziałam, że je dopiero buduję, więc wszystko wygląda tak, jakbym plotła warkocze. Pasmo do pasma. Czasem muszę wyjąć jakieś, bo się pomyliłam: jest za grube, za cienkie, źle zrobione. I to też jest w porządku, stanowi część procesu. Szczęście to też droga odkrywania… szczęścia.

Zostałam ostatnio zapytana, czym jest szczęście, wolność, radość. Tak! Wiem, co mogłaś lub mogłeś teraz pomyśleć. Najbardziej „oklepane” słowa w dzisiejszym świecie są tak syte od ilości definicji, zastosowania i użycia, że tracą wartość. Ba! Sądzę, że już czasem dajemy sobie spokój ze skupianiem się na nich, bo to robi się zbyt banalne. A może jednak warto odmalować trochę starych liter? Faktycznie kolorowa farba zdziera się już pod moimi paznokciami, ale w końcu nasz płot też musi jakoś wyglądać, przecież słowa to pewnego rodzaju oprawa całego domu.

No tak, ale możesz zapytać: tylko właściwie po co to robić? Po co nadawać nowe znaczenie czemuś, co zostało zdefiniowane już milion razy? Nie wiem, czy nadawanie znaczenia bądź definiowanie jest tu dobrym określeniem. Może pozwólmy sobie poczuć, kiedy to słowo przylega idealnie do naszej rzeczywistości i to będzie ta definicja? Może w ten sposób odmalujemy wartość tego, do czego wszyscy dążymy, ale na swoje potrzeby? Zobaczymy jaki to ma kaliber? I potem pomnożymy, żeby mieć tego więcej? Może dla odmiany zaczniemy się przyłapywać na radości, a nie smutku? Ja w to wchodzę, a Wy?

No dobrze, to co odpowiedziałam, gdy zapytano mnie, czym jest szczęście? Odpowiedziałam, że je dopiero buduję, więc wszystko wygląda tak, jakbym plotła warkocze. Pasmo do pasma. Czasem muszę wyjąć jakieś, bo się pomyliłam: jest za grube, za cienkie, źle zrobione. I to też jest w porządku, stanowi część procesu. Szczęście to też droga odkrywania… szczęścia. Wiele osób wkłada definicję w zdania warunkowe: „Szczęście nastąpi, gdy…”, natomiast dla mnie to pewnego rodzaju iluzja, na którą czekamy, często nie doceniając i nie dostrzegając tego, co się dzieje wokół. Ja znajduję radość w patrzeniu, jak rano robi się jasno i piciu wtedy kawy. Szanuję jednocześnie, że to może być czyjaś definicja nudy. Zgodzę się więc w jakimś stopniu ze stwierdzeniem, że szczęście to chwile, ale też stany przewlekłe. To bowiem, że następują ciężkie czasy, nie przekreśla faktu, że utrzymujemy wewnętrzny poziom optymizmu cały czas.

A jak jest z wolnością? Wolność to dla mnie używanie własnej mocy sprawczej, a co za tym idzie branie odpowiedzialności za życie i nie przerzucanie jej na kogoś lub na coś, co „spowoduje” bądź „przyniesie” nam z zewnątrz to, czego pragniemy i w konsekwencji sprawi, że staniemy się od tych dopływów uzależnieni lub oprzemy na nich swój świat, radość, miłość albo pasję. To samo dotyczy krzywd – w pewnym momencie bierzemy odpowiedzialność za teraźniejszość, co często wiąże się z pogodzeniem się z przeszłością. Wolność polega na tym, że to my sterujemy naszym labiryntem, a nie szczęście bądź nieszczęście, pech, fatum, a może los.

lekkość

Nie każdy polubi odmalowywanie słów, bo to wysiłek. Nie wszyscy chcą przeorganizowywać swoją rzeczywistość, niektórzy będą ulegali zmianom, które się dzieją, ale nigdy nie dokonają swojej. Ale czy również i to nie zawrze się w definicji radości? W obecnym czasie zrobiła się przestrzeń na przewartościowanie spraw, weryfikację różnych sfer naszego życia, a nawet relacji, na refleksję. Wszystko to doprowadza nas do wniosku, który istnieje już we mnie od jakiegoś czasu: słowa nie kosztują wiele, a ich prawdziwą wartość odkrywa i potwierdza działanie. Polecam więc rozpocząć odmalowywanie słów właśnie od niego… od odkurzenia starych aktywności albo tworzenia nowych i obserwacji, jakimi emocjami są. To może spowodować, ze wypalona radość znowu zaiskrzy i wtedy przykleimy do niej rzeczownik danej czynności. Może czas się zastanowić również nad pojęciem „związku”, „satysfakcji” albo „pasji”? Ja zaczęłam już jakiś czas temu i życzę Ci miłego tasowania dotychczasowej rzeczywistości.

Poprzedni
Następny