“Cały świat czeka, aż Ty pokażesz to, co masz! Ja bardzo mocno w to wierzę. Nie bój się, że coś jest za drogie – coś, co dla jednego jest drogie, inny człowiek kupi. Nie bój się konkurencji. Tworząc markę, wiedz, że „Twoi ludzie“ wybiorą zawsze Ciebie, pójdą za Tobą.” 

Potrafi tworzyć cuda, mając do dyspozycji kawałki materiałów, igłę i nici, autorka książki “Pora uszyć lalkę”. Wierzy, że warto spełniać marzenia i trzeba zacząć JUŻ, bo nigdy nie będzie bardziej odpowiedniej pory. 

Lalki, płatki do demakijażu, kosze z koszul, sentymentalne kołderki z ubranek dziecięcych, które kryją w sobie wspomnienia – to tylko niektóre z rzeczy, które Hania potrafi zrobić. Jak uszyć lalkę? Dlaczego warto dawać rzeczom drugie życie? Jak spełniać marzenia i zacząć działać? Opowiada Hanna Zabrocka. 

Szyjesz lalki i potrafisz zrobić patchworkowe kołderki. Jak zaczęła się Twoja przygoda z rękodziełem? 

Patchworkowymi kołderkami zaczęłam się zajmować całkiem niedawno, natomiast od 4 lat szyję lalki i uczę tego innych. Kołderki to jest taki spontaniczny pomysł, który niedawno się narodził.

Moja przygoda z rękodziełem zaczęła się dosyć banalnie i myślę, że wiele kobiet w ten sposób zaczyna. 4 lata temu, kiedy byłam w ciąży, pomyślałam, że fajnie byłoby własnoręcznie uszyć zabawki dla swojej córeczki: takie zabawki “od mamy dla córki”. Od tego się wszystko zaczęło…

Szyć trzeba umieć i trzeba mieć talent, żeby zrobić takie prace, jak Ty wykonujesz. Ponadto, to naprawdę wymagające zajęcie…

Myślę, że bardziej chodzi tutaj o cierpliwość, niż o talent. Szyłam z myślą o córeczce – próbowałam szyć, prułam, wszystko na spokojnie. Później okazało się, że moja praca całkiem ładnie wyszła! Spodobało mi się. Próbowałam robić kolejne zabawki, aż doszłam do tego etapu, że chciałam z tym wyjść do ludzi. Pomyślałam nawet, że w przyszłości, bardzo chciałabym uczyć tego innych. Tak to się rozwinęło… teraz głównie tym się zajmuję: szyję i uczę szyć innych. 

szycie-lalek

Miałaś jakieś obawy, zanim zanim pokazałaś innym swoje prace?

Miałam obawy, myślę, że każdy je ma, na początku. Przygotowałam się do tego marketingowo, na swój sposób. Jeszcze nie miałam doświadczenia, ale dużo na ten temat czytałam i starałam się zrozumieć jak to działa. Miałam wizję tego, jak chcę tworzyć swoją markę.

Założyłam fanpage, miałam przyszykowane jakieś pierwsze lalki i zdjęcia, które chciałam opublikować. Bardzo zaskoczyło mnie wsparcie moich znajomych! Byli zdziwieni, pozytywnie zaskoczeni moją pasją, która w końcu jest niebanalna… Znajomi pomogli mi się reklamować, później coraz więcej więcej ludzi się przyłączało. Może mój fanpage nie jest bardzo rozbudowany, ale cieszę się, bo nie ma na nim przypadkowych ludzi. Wszyscy są naprawdę zainteresowani. Dla mnie bardziej się liczy zaangażowanie niż ilość. Jak poznaję kogoś nowego i mówię mu czym się zajmuję, to robi wielkie oczy i nie dowierza, że ktoś się może zajmować się  szyciem lalek. 

Wśród Twoich prac widziałam lalki portretowe. W jaki sposób je tworzysz?

Lalki są różne. Na początku szyłam zabawki dla dzieci, lalki i zwierzątka. Później spróbowałam szycia lalki portretowej na podstawie zdjęcia. Patrzyłam jak jest ktoś ubrany, jaką ma fryzurę, co lubi (żeby stworzyć odpowiednie dodatki) i starałam się to odwzorować na lalce. Pomysł się spodobał i zaczęłam go coraz bardziej rozwijać. Zaczęłam szyć też lalki portretowe dla dorosłych oraz lalki ślubne – trzeba było odwzorować suknie ślubną albo garnitur Pana młodego. Para ma świetną pamiątkę w postaci lalek, które wyglądają tak, jak para młoda w dniu ślubu. Aktualnie tworzę też lalki na rocznice lub jak są jakieś okazje, na prezent.

Kto sięga po Twoje lalki?

Czasem spotyka się ludzi, którzy kupili już wszystko, czego zapragnęli. Wydawać by się mogło, że niczego więcej im nie potrzeba. Lalki zaskakują zawsze – takiego prezentu nikt się nie spodziewa.

jak-uszyć-lalkę-portretową-683x1024

Są naprawdę niezwykłe…

Obdarowani nie dowierzają w to co widzą, są zadowoleni, patrzą i pytają, jak to jest, że patrzą na lalkową wersję siebie. Dzieci też się cieszą, jeśli dostają lalki portretowe i mogą bawić się… tak jakby sobą. Np. znam siostrzyczki, które już mają swoje lalki i bawią się nimi. To jest zabawne i urocze.

A w jaki sposób można uczyć się szycia lalek? Jakie kursy organizujesz i gdzie można dołączyć?

Uczę szycia w zależności od sezonu, potrzeb i świąt… lalki ciągle się zmieniają. Na Święta Bożego Narodzenia był to Święty Mikołaj, na Wielkanoc króliczki czy ozdobne lalki do wnętrz.

Jak radzisz sobie teraz z organizowaniem warsztatów w czasach covida, kiedy jest to utrudnione?

Wcześniej organizowałam tylko warsztaty na żywo. Jeździłam po najróżniejszych miastach w Polsce: Warszawa, Poznań, Gdańsk czy Wrocław. Raz nawet prowadziłam warsztat za granicą, w Berlinie.

Cały czas jest zainteresowanie takimi warsztatami! Każda osoba dorosła może wziąć udział (nie uczę dzieci), nawet jeśli w ogóle nie umie szyć i pierwszy raz w życiu będzie miała w ręku igłę! To szkolenie od podstaw. Uczestnicy szyją lalki dla siebie i mogą je później zabrać do domu – każdy jest z siebie dumny, bo zrobił coś niecodziennego, wyjątkowego, coś dla siebie.

Jakich materiałów potrzebujemy, żeby uszyć lalkę?

Zapewniam materiały na szkolenie, nie trzeba nic ze sobą zabierać. Lalki szyjemy z naturalnej bawełny, więc to najprostsze materiały – oczywiście muszą być bardzo ładne, w drobne wzorki, kolorowe – jak dla laleczek.

Żeby zrobić taką lalkę, trzeba mieć zmysł artystyczny… gdzie się tego wszystkiego nauczyłaś?

Nie jestem po szkole artystycznej, z wykształcenia jestem polonistką. Rękodzieło zawsze mnie interesowało, właściwie od dziecka. Na codzień,  robię dużo rękodzielniczych rzeczy w domu.

Moją prawdziwą pasją są właśnie lalki, a od niedawna pochłonął mnie również patchwork. Bardzo mi się to podoba! Tutaj nie dobieramy idealnie pasujących tkanin, idealnych wzorów. Zbieram najróżniejsze skrawki ubranek swoich dzieci i szyję. Nie zawsze to pasuje kolorystycznie, ale to dla mnie pamiątka… a dodatkowo ekologia i recykling. To jest bardzo ważne w tych czasach, żeby produkować jak najmniej śmieci i wykorzystywać wszystko ponownie.

Dawanie rzeczom drugiego życia kojarzy mi się z minimalizmem, a jeszcze bardziej z zero waste. Czy to są idee Tobie bliskie?

Jak najbardziej. Kiedyś może nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale stosuję te zasady na codzień. U mnie, zanim coś wyląduje w śmieciach, to 10 razy na to popatrzę i pomyślę, czy ja mogę to jeszcze jakoś wykorzystać. Jeśli chodzi o lalki, niestety nie mogę wykorzystać skrawków, bo to za małe kawałeczki, a tkaniny użyte do ich użycia nie mogą być przypadkowe. Muszą być idealnie dopasowane.

W przypadku patchworku możemy zaszaleć! Często mamy dostarczają mi materiały (ubranka po ich dzieciach) – to wszystko składam w całość. Wiadomo, nie łączę tych kawałeczków na łapu-capu, bezmyślnie. Pewien wzór jednak musi być zachowany, żeby to wyglądało sensownie. Z grubsza, ma się wydawać, jakby to było połączone przypadkowo. Bardzo mi się to podoba.

koldra-ręcznie-robiona-1024x683

Jaka była pierwsza kołderka, którą uszyłaś?

Pierwsza kołderka, którą uszyłam, była dla mojej córki. Ma 4 lata i jest nią zachwycona! Kiedy oglądamy zdjęcia w albumie, na zdjęciach znajduje siebie w ubraniach, które są na kołderce i mówi: „Zobacz mama! Ja byłam w to ubrana! A tutaj jest ten kawałeczek!“ Mnie to rozczula. Fajnie, że dziecko się tym cieszy, to słodkie.

W tej kołderce zapisana jest historia, kawałek po kawałku…

Niedawno uszyłam dla jednej mamy, taką kołderkę z ubranek jej dzieci i z dodatkiem swetra, w którym chodziła będąc w ciąży. To było piękne. Trochę się bałam, bo dzianiny i sweter mogły do siebie nie pasować. Zastanawiałam się jak to będzie wyglądać. Na szczęście patchwork to nie tylko szycie, ale także prasowanie, pikowanie, wypełnianie… inne techniki, dzięki który wszystko się dokładnie ze sobą łączy i jest trwałe.

A jeśli chodzi o nadawanie rzeczom drugiego życia… czy miałabyś jakieś wskazówki dla czytelników? W jaki sposób można wykorzystać rzeczy używane np. ubrania?

Z koszul jednokolorowych można zrobić szydełkowe koszyki ze sznurka. Koszule tniemy na jeden długi pasek, a później szydełkujemy i robimy z tego koszyk. Ja na koniec jeszcze wkładam do środka taką osłonkę bawełnianą, żeby ładnie to wyglądało i żeby był sztywniejszy. Z takiego samego paska koszulowego, można też wydziergać dywanik do łazienki. Mój jeden taki dywanik wylądował na działce, nie wszystko musi być wykorzystane w domu.

Różnego rodzaju słoiki po dżemach – można je ozdobić i pomalować pokrywkę lub coś na nią przykleić, żeby była wypukła, a później wykorzystać jako pojemnik do przechowywania rzeczy w łazience.

Z bawełny i resztek po lalkach robię prezent – niespodziankę i wysyłam razem z zamówioną kołderką: to może być np. miś patchworkowy (wielkości dłoni), gdzie np. łapka może być z dwóch stron z różnych tkanin. To też wygląda uroczo.

jak-zrobić-platki-do-makijażu

Ostatnio, często poruszanym eko-tematem są płatki do demakijażu, robione w domowym zaciszu. Czy Ty też takie szyjesz?

Jak mam kawałeczki materiału wielkości środka dłoni, wycinam koła i robię płatki, a później wkładam do woreczka tkaninowego.

Czy musi być w tym celu użyty specjalny materiał?

Ja wykorzystuję zwykłą bawełnę. Jest trwała i dobrze się pierze.

Miło posłuchać o tym, w jaki sposób można dać rzeczom drugie życie, tym bardziej, że często wyrzucamy coś do śmieci, bez zastanowienia. Fajnie, że uświadamiasz innych, że wiele rzeczy można wykorzystać ponownie. Słyszałam nawet, że wydałaś książkę…

Tak, w czerwcu 2020 r. wydałam książkę „Pora uszyć lalkę“. To nie jest podręcznik, mimo takiej nazwy. W tytule użyłam metafory, która ma zmotywować czytelnika, dać znak, że pora TO zrobić – spełniać swoje marzenia, realizować cele. Pora zrobić coś tak dziwnego, co tylko Ci się zamarzy. Chociażby to było szycie lalek.

To autobiografia rękodzielnicza – nie opowiadam w niej o sobie, lecz o tym, jak rękodzieło się przewija w moim życiu. To lekka, przyjemna lektura, składająca się z 27 krótkich opowiadań – ich wspólnym tematem jest twórczość.

Hanna-Zabrocka-książka-683x1024

Czyli to nie jest wyłącznie książka dla osób, które szyją lub chcą się nauczyć szycia?

Oczywiście, że nie! Piszę o macierzyństwie i o tym, jak mężczyźni podchodzą do rękodzieła, a także jakie jest jego znaczenie ekologiczne, dlaczego jest ważne. Wszystko jest napisane po mojemu, lekko, kobieco. To nie jest książka naukowa.

Nie piszę tylko o tym, że jest pięknie, piszę też o swoim wypaleniu, które również następuje. Książka jest przede wszystkim dla kobiet, ale nie tylko tych, które lubią rękodzielnictwo.

Skąd u Ciebie taka pasja i motywacja? Zarażasz pozytywną energią…

Jestem z pochodzenia Białorusinką, od 10 lat mieszkam w Polsce. To, że tam się wychowałam, zostawiło po sobie ślad. Na Białorusi do tej pory nie jesteś w stanie kupić wielu rzeczy. Albo czegoś po prostu nie ma, albo coś jest tak drogie, że nie możesz sobie na to pozwolić.

Ludzie żyją dosyć biednie w porównaniu do Polski. Dlatego, trzeba umieć coś zrobić samemu. Od tego, ile sama zrobisz, zależy jakie przedmioty będziesz miała w domu. Nauczyłam się tego, żeby nie wyrzucać od razu, lecz najpierw pomyśleć czy coś jeszcze może się przydać. O tym też piszę w książce – opowiadam jakie jest rękodzieło na Białorusi i czym się różni od tego, co jest w Polsce. W Polsce chcemy szybkiego efektu, żeby wszystko było na już.

Czym się różni rękodzielnictwo w Polsce od tego na Białorusi?

W Polsce ludzie zachwycają koszykami ze sznurka, a na Białorusi, jeśli robisz coś szybko, w jeden dzień, nie jest to uznawane za żadne rękodzieło. To takie „ok, no dobra jest koszyk“ ale to nie powala na kolana. Coś musi być naprawdę niesamowite, żeby kogoś zdziwiło. Np. moje lalki – Polacy mówią, że to nie do pomyślenia, żeby takie zrobić. Myślałaś, że skończyłam jakąś szkołę artystyczną. Na Białorusi jest inne podejście, powiedzą, że ładne, popatrzą jak jest zrobione i też zaczną próbować takie zrobić. Sami chcą.

Pomysłów masz mnóstwo! A jakie są Twoje plany na najbliższy czas? 

Chciałabym zwiedzać i poznawać nowe miejsca. Chciałabym zacząć robić kursy online, żeby być na wszystko przygotowanym, covid pokazał, że warto się zabezpieczyć. Już mam kilka przygotowanych kursów, ale chciałabym, żeby było jeszcze więcej lalek do wyboru.

jak-zrobić-wieniec-na-drzwi-1024x683

A co poradziłabyś osobom, które zajmują się tworzeniem? Ostatnio zauważyłam, że popularne stało się wyrabianie mydełek czy świec sojowych oraz tworzenie biżuterii. Niektórzy nie mają odwagi tego pokazać innym…

Ja poradziłabym, żeby to robić w każdej wolnej chwili, nie żałować czasu na coś, co sprawia nam radość. Na początku warto obdarowywać bliskie osoby, bo to od nich zaczynają się polecenia. Nie bój się pokazywać np. na facebooku, nie myśl, że komuś się nie spodoba, że to błacha sprawa.

Świat każdego człowieka jest tak piękny i wyjątkowy – to niesamowite móc poznawać innych i ich życie, szczególnie od strony twórczej. Jeśli jakaś kobieta tworzy biżuterie i mówi: „po co mam to pokazywać“, to niech pomyśli, że jej rówieśniczka np. w Japonii może tworzyć bardzo dziwne rzeczy, a dla niej są naturalne i codzienne. I też może stwierdzić, ale po co mam to pokazywać? A dla nas byłoby to bardzo ciekawe. I na odwrót.

Cały świat czeka, aż Ty pokażesz to co masz! Ja bardzo mocno w to wierzę. Nie bój się, że coś jest za drogie – coś co dla jednego jest drogie, inny człowiek kupi. Nie bój się konkurencji. Tworząc markę, wiedz, że „Twoi ludzie“ wybiorą zawsze Ciebie, pójdą za Tobą. Nie dlatego, że jest tanio, tylko pójdą za TOBĄ. Dlatego warto budować długotrwałe relacje z odbiorcami, nie bać się tego pokazywać, śmiało o tym mówić. O tym co się przeżywa, pokazywać siebie.

Hanna-Zabrocka

Czy czujesz się w 100% spełniona zawodowo, czy jeszcze czegoś Ci brakuje?

Brakuje mi bardzo swojego miejsca! Chciałabym stworzyć swój dom-pracownię. Dla mnie, dla rękodzielników ze swojego regionu. Niestety przez pandemię jest to utrudnione. To nie jest sprzyjający czas. Jak ludzie mogą się spotykać, razem tworzyć, to jest dopiero magia!

Czym kierujesz się w życiu?

Moje motto to rosyjskie przysłowie „Oczy się boją, a ręce robią“ – jeśli czegoś się boimy, wydaje nam się, że nie damy rady czegoś zrobić, to i tak próbujmy. Jak zaczniemy, to pójdzie do przodu. Nie ważne co to jest, warto, chociażby to był drobiazg.

Drugie motto: „Zrobione jest lepsze niż idealne“ – nie myśl: “nie założę swojego fanpage bo nie mam idealnych zdjęć, postów, bo nie umiem idealnie pisać”. Lepiej to zrób, póki jeszcze Twój konkurent się zastanawia, czy jego praca jest wystarczająco idealna. Ty już to zrobisz, wyprzedzisz go o krok. Ja zawsze stawiam na działanie.

Dziękuję za rozmowę! Życzę powodzenia w realizacji tego, co sobie zaplanowałaś. 

Poprzedni
Następny