Tonia-Bochińska-1

Tonia Bochińska – zaczynała od nauczania języka angielskiego. Obecnie, wraz z mamą Joanną Zarańską, tworzy sieć nowoczesnych szkół dla dzieci i młodzieży Early Stage, dzieli się know-how i pomaga założyć nauczycielom z pasją swoje własne biznesy w oparciu o model franczyzowy.

Prowadzisz szkołę językową, która z dnia na dzień coraz bardziej się rozwija. Opowiedz proszę jak to wszystko się zaczęło. 

Wszystko zaczęło się w naszym małym mieszkanku na Mokotowie. Moja mama uczyła dzieci z osiedla w naszym salonie i w latach 90. tych dzieci było tak dużo, że w 1993 roku mama postanowiła założyć firmę i przeprowadzić uczniów z naszego mieszkania do domu kultury.

Miałaś wtedy 12 lat… pamiętasz początki?

Pamiętam z dzieciństwa kilka sytuacji, kiedy nie można było wchodzić do dużego pokoju, bo mama prowadziła tam lekcje. Znałam wszystkie uczące się dzieci, więc w domu nawet podczas lekcji panowała rodzinna  atmosfera – to była taka duża rodzina na osiedlu.

Czy Ty też byłaś jedną z uczennic?

Tak, a później zostałam nauczycielką.

A kiedy dołączyłaś do tego biznesu, pamiętasz ten moment?

Zaczęłam uczyć jak byłam w liceum – wtedy dostałam swoją pierwszą klasę i odkryłam w sobie pedagogiczny dryg. Mój ojciec też jest pedagogiem, więc to chyba płynie w mojej krwi (śmiech). Przez wiele lat uczyłam, ale nie zarządzałam szkołą. To było moje dodatkowe zajęcie w czasie studiów. Dopiero później, 13 lat temu, po skończeniu studiów, mama zadzwoniła, że jej prawa ręka niestety zostawiła ją na lodzie i muszę jej pomóc w zarządzaniu szkołą – to był rok, kiedy powstała też franczyza i wszystko nagle zaczęło się tak szybko rozwijać.

A skąd pomysł na szkołę językową?

Mama była anglistką, nauczycielką i to wyszło bardzo naturalnie. Nie było tak, że nagle stała się przedsiębiorcą i szukała pomysłu na biznes, tylko raczej w drugą stronę. Miała pasję, uczyła, przygotowywała materiały dla uczniów, a że szkoła zaczęła się powiększać, bo zaczęły przyjeżdżać również dzieci z różnych stron Warszawy, to rodzice zaczęli prosić również o otwieranie szkół w innych dzielnicach. Pewnego dnia nasza nauczycielka zapytała nas czy może mieć swoje Early Stage i wtedy powstała pierwsza Franczyza.

Pamiętasz jakieś trudne momenty w tym czasie?

Trudne momenty wynikały z bardzo szybkiego rozwoju szkoły. Nie byliśmy w stanie nadążyć z naszą pracą. Było bardzo, bardzo dużo do zrobienia! Pojawiało się mnóstwo wyzwań, z którymi musiałyśmy sobie poradzić, np. brak nauczycieli – wtedy był duży kryzys. Nie byliśmy w stanie nadążyć z zatrudnianiem dobrej kadry w Early Stage, a mieliśmy zasadę, że jakość to wartość nadrzędna i nie dopuszczaliśmy do tego, aby rozwój szkoły był stawiany ponad wysoką jakość nauczania.

A jak wygląda taka rekrutacja do Early Stage? 

To wieloetapowy proces, ale bardzo przyjemny (śmiech). Zaczynamy od rozmowy przez telefon, potem jest spotkanie. Robimy testy językowe – w dzisiejszych czasach poziom językowy u nauczycieli to duży problem, bo nawet osoby z dyplomami nie znają czasem dobrze angielskiego. Prowadzimy również pokazowe lekcje.

W jaki sposób prowadzicie lekcje? Co czyni Waszą szkołę wyjątkową?

Mamy nasze 10 supermocy. Z jednej strony pokazują one w jaki sposób prowadzić angażujące zajęcia: muzyka, ruch, rytm, teatr, obraz… wszystko opowiada o tym, że ma być aktywnie i mamy oddziaływać na wiele zmysłów! Z drugiej strony są też takie supermoce jak relacja, humor, emocje, które mówią, że dbamy tutaj o dobre środowisko do pracy i nauki. Dziecko musi czuć się bezpiecznie i mieć poczucie, że ma przestrzeń na różnego rodzaju emocje podczas zajęć. Supermoc nr 10, to nasze ambitne materiały! Świetne do nauczania.

Słyszałam, że w ostatnim czasie pojawiła się jeszcze jedna supermoc?

Tak, mamy też jedenastą supermoc, która właściwie została wywołana do tablicy przez koronawirusa – jesteśmy już online!

Tonia-Bochińska-2

“W ciągu 4 dni przenieśliśmy szkołę Early Stage do online, to było niezwykłe! Teraz jest Home Office a ja mam do wszystkich pełne zaufanie. Wiem, że wszyscy pracują, działają, dlatego myślę, że ważne jest budowanie firmy w oparciu o zaufanie i partnerstwo.” 

Macie mnóstwo pozytywnej energii! Co Was motywuje do działania? 

Wierzymy w to co robimy i lubimy to! Może to też dlatego, że obie z mamą jesteśmy nauczycielkami i nasze serce jest właśnie tutaj. Stworzyłyśmy środowisko ludzi, którzy są niesamowicie otwarci i kreatywni. Zadbałyśmy o bezpieczne miejsce pracy, sprzyjające rozwojowi i tworzeniu – ludzie nie boją się eksperymentować i wychodzić z nowymi pomysłami. Można powiedzieć, że mamy nowoczesny sposób zarządzania – działamy trochę jak tzw. Firma Turkusowa – stawiamy na inicjatywę oddolną, samoorganizację.

Teraz w czasie kryzysu widzimy, jacy tak naprawdę jesteśmy silni. Niesamowicie wzięliśmy się w garść – w ciągu 4 dni przenieśliśmy szkołę do online, to było niezwykłe! Teraz jest Home Office a ja mam do wszystkich pełne zaufanie. Wiem, że wszyscy pracują, działają, dlatego myślę, że ważne jest budowanie firmy w oparciu o zaufanie i partnerstwo. To zaprocentuje w takiej sytuacji – teraz bardzo to odczuwam.

A jakie masz relacje z mamą? W końcu razem pracujecie. 

Mamy z mamą wyjątkowy układ! Coś takiego nieczęsto sprawdza się w firmach rodzinnych. Mama zajmuje się pisaniem, a zarządzanie szkołą pozostawiła mi – ma do mnie pełne zaufanie. Nasza relacja jest bardzo mocna. Może trudno w to uwierzyć, ale przez te wszystkie lata prowadzenia szkoły, nie miałyśmy ani jednego poważnego konfliktu. Mamy te same wartości, ten sam mianownik. Każda ma inne kompetencje i bardzo się wzajemnie uzupełniamy.

A co najbardziej lubisz w prowadzeniu szkoły? Co daje Ci największą satysfakcję?

Moją domeną jest wymyślanie nowych pomysłów i powodowanie, że rzeczy pozornie niemożliwe się dzieją (śmiech). To jest to co uwielbiam i to jest dla mnie motorem napędowym. Uwielbiam wymyślać nowe projekty i wprowadzać nowe rozwiązania dla różnych problemów. Cały proces budowania zespołu i budowania miejsca pracy opartego na zaufaniu, otwartości, relacji – to wszystko udało mi się stworzyć, i uważam to za swój duży sukces.

Nie jestem osobą idealnie zorganizowaną. Ja wypuszczam różne pomysły w świat, a nasza centrala potrafi to później świetnie skoordynować, zorganizować i wykonać. Zresztą, oni też mają mnóstwo świetnych pomysłów! Bardzo, bardzo rozwinęliśmy się przez ostatnie lata, zespół jest duży, jest mnóstwo osób kreatywnych i pomysłowych. Jesteśmy dojrzałym zespołem – na wielu płaszczyznach.

Słyszałam, że inspirujecie nauczycielki do zakładania własnego biznesu? Ilu nauczycieli jest obecnie w Early Stage?

Ponad 100 nauczycieli, którzy mają własne szkoły, a nauczycieli uczących jest ponad 800.

A w jaki sposób pomagacie w założeniu własnej szkoły?

Dajemy cały know-how, nie tylko związany z tym jak uczyć, ale też związany ze stroną administracyjną i prawną. Dajemy wszystkie dokumenty, wzory umów z rodzicami i nauczycielami. Dajemy taktykę i wskazówki jak rozwijać biznes, wiedzę z zakresu marketingu i employer brandingu, wiedzę hr-ową i oczywiście wiedzę związaną z nauczaniem języka angielskiego.

Czy to Ty prowadzisz te wszystkie szkolenia?

Teraz już nie, jest wiele osób które je prowadzą. Mamy nagrane filmy i mnóstwo przydatnych materiałów.

A myślałaś kiedyś, żeby zmienić kierunek i zacząć robić coś zupełnie innego? Zacząć całkiem od początku?

Trochę się ostatnio nad tym zastanawialiśmy, jakby jeszcze można by było wykorzystać naszą markę, ale z drugiej strony  zawsze mieliśmy zasadę, że kluczem do sukcesu jest robić to, co się robi bardzo dobrze i ściśle się specjalizować w tym co się robi, bo to jednak się sprawdza. My uczymy tylko języka angielskiego a nie 10 różnych języków, mamy określoną grupę wiekową (dzieci), a nie osoby w rożnym wieku. Nasze serce jest tutaj i się tego trzymamy.

Jak wygląda u Ciebie podział pomiędzy pracą a życiem prywatnym? Czujesz, że osiągnęłaś work-life balance?

To ważny temat. Tutaj dużo się zmieniło. Był czas kiedy to wszystko było zachwiane i całe moje życie sprowadzało się do pracy, ale moment pojawienia się dzieci wszystko zweryfikował! W tej chwili udało się to wszystko pogodzić. Jest czas na pracę i czas z dziećmi, w domu. Jednak w tym wszystkim brakuje mi czasu dla siebie i czasem sił.  Bo jak dzieci zasypiają to jest 22:00 i już nie mam siły siedzieć do późna i korzystać z czasu “dla siebie” bo wiem, że jutro będę mieć przed sobą kolejny ciężki dzień. To ogromne wyzwanie, by  w tym wszystkim odnaleźć miejsce i czas dla siebie! Niestety koronawirus znowu nieco zachwiał moim work-life balance. Ostatnio znowu jest więcej work.

Doszły mnie słuchy, że zostałaś nominowana w kategorii bizneswomen roku w konkursie sukces pisany szminką… 

Dostałam się do finału, co jest dla mnie dużym zaszczytem! Było aż 710 zgłoszeń do konkursu, więc rzeczywiście ten finał jest dla mnie dużym wyróżnieniem. Bardzo mnie cieszy, że zostałam doceniona. Myślę, że pomógł w tym fakt, że w tym roku wyszłyśmy na rynki zagraniczne. To też mogło przykuć uwagę jury – jesteśmy firmą, która ma perspektywy rozwoju.

Gratulacje! A co Twoim zdaniem jest kluczem do sukcesu? Co poradziłabyś kobietom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z biznesem?

Przede wszystkim, żeby na początku odpowiedziały sobie na pytania, dlaczego właśnie “to” chcą robić. I żeby miały to bardzo jasno nazwane. Prowadzenie własnego biznesu jest dużym wyzwaniem i są różne momenty w procesie budowania czegoś własnego. Wydaje mi się, że tylko bardzo klarowna odpowiedź na pytanie: “Dlaczego?” i pamiętanie zawsze o tym, co leży u podstaw tego co robimy daje szansę na sukces. To  jest niezwykle ważne. Jeśli robimy coś tylko po to, żeby zarobić pieniądze, to jest za mało. Na pewno przyjdą momenty, kiedy trzeba będzie zaryzykować, kiedy biznes nie będzie przynosił takich dochodów jak oczekujemy szczególnie na początku – wtedy można zwątpić.

Oprócz tego, według mnie, w tym co robimy kluczowi są inni ludzie. Ważna jest współpraca z osobami, z którymi robimy ten biznes i budowanie miejsca opartego na zaufaniu i na relacjach. Prowadzenie takiego biznesu daje podwójną satysfakcję. Zdrowe środowisko pracy oddziałuje na świat zewnętrzny, to widać. U nas np. pomagają nam programy z coachem podczas których pracujemy w intensywny sposób i ludzie niezwykle się zmieniają podczas takich spotkań! Twierdzą, że to ma pływ również na ich życie i komunikacje w rodzinie. Poleciłabym zwrócić dużą uwagę na to, jakie tworzymy miejsce pracy dla innych.

Czy czujesz się kobietą spełnioną? Można powiedzieć, że jesteś kobietą sukcesu?

Myślę, że czuję się kobietą spełnioną. Spełniam się zawodowo, ale  zawsze jest “coś jeszcze” do zrobienia. Rzadko zdarza się, że usiądę i jest super. Widzę w sobie wiele rzeczy, które chcę zmieniać i nad którymi chcę pracować. Na poziomie prywatnym czuję się kobieta spełnioną, bo mam dwójkę małych dzieci, dobrą relację z mężem. Myślę, że poczucie pełnego spełnienia, przyjdzie dopiero pod koniec życia, bo zawsze jest “coś jeszcze” do zrobienia, do dopracowania. Pojawiają się nowe pomysły prywatnie i zawodowo. Zawsze można być jeszcze lepszą mamą, jeszcze lepszą żoną… Fajnie by było robić więcej rzeczy z dziećmi i mieć dla nich jeszcze więcej czasu. To jest coś, co  cały czas jest gdzieś przede mną.

A jakie są Twoje plany na Przyszłość? Planujesz nas czymś zaskoczyć?

Mój plan to odnalezienie się teraz w nowej rzeczywistości spowodowanej sytuacją z koronawirusem, co będzie bardzo trudne. Planuję rozwijać naszą firmę również online, ale ale chcę to robić mimo wszystko powoli i bardzo rozważnie.

Dziękuję za rozmowę i trzymam mocno kciuki, żeby sytuacja się ustabilizowała i żebyś mogła kontynuować to co lubisz najbardziej i realizować dalsze plany.

Również dziękuję i w tym trudnym okresie życzmy tego wszystkim.

Poprzedni
Następny