100679411_826715654519550_5766013111211393024_n  Kobieta z ogromnym poczuciem humoru, dystansem do siebie i apetytem na życie. Copywriter z głową pełną kreatywnych pomysłów i strategii innych niż wszystkie.

Wykorzystując swoją wiedzę z zakresu marketingu stworzyła Instrukcję aplikowania o pracę, która pomaga znaleźć idealną posadę. Autorka bloga muszewampowiedzieć.pl oraz Instagramowego profilu, na którym codziennie gromadzi setki obserwujących. O rynku pracy oraz możliwościach zawodowych rozmawiam z Moniką Konefał.

Na przełomie ostatnich kilku lat coraz częściej słyszę o czymś takim jak wypalenie zawodowe. Myślisz, że zmiana pracy co 2-3 lata jest dobrą profilaktyką tego zjawiska?

Zmienianie pracy co dwa-trzy lata w obawie przed wypaleniem zawodowym nie ma sensu. Są inne sposoby na to, by temu zapobiegać. Odnoszę jednak wrażenie, że nie każdy do końca dobrze rozumie to pojęcie. Wypalenie zawodowe to stan będący wynikiem zbyt szybkiego tempa, ogromnego stresu, czy przeciążenia organizmu wysiłkiem fizycznym lub intelektualnym. Te czynniki sprawiają, że praca, zamiast dawać nam satysfakcję, staje się udręką. Zawsze zachęcam do tego, by rozmawiać.

Jeśli mamy zbyt dużo obowiązków na naszym stanowisku należy poinformować o tym przełożonego. Warto również, choć brzmi to błaho, znaleźć po godzinach zajęcie zupełnie różne od tego, które wykonujemy w godzinach pracy, np. jeśli pracujemy w trybie siedzącym i wymagającym od nas ciągłego skupienia wybierzmy się kilka razy w tygodniu na siłownię, zacznijmy biegać. Warto również zastanowić się nad terapią i spróbować przepracować ten problem. Dopiero jeśli to nie zadziała należy zastanowić się nawet nad chwilową zmianą zajęcia. Bardzo często również spotykam się z tym, że ludzie wykonujący monotonną pracę lub zatrudnieni w firmie, w której nie mają szansy na dalszy rozwój, nazywają ten stan rzeczy wypaleniem zawodowym. Jeśli nie widzimy dla siebie szans na awans lub czujemy, że chcemy się przebranżowić wtedy szukamy nowej pracy- z lepszymi perspektywami.

W takim razie ja sama źle zinterpretowałam swoje ,,dolegliwości”. Dzisiaj, analizując swoją sytuację sprzed kilku miesięcy myślę, że ilość obowiązków i praca nawet w weekendy i popołudnia zrobiła swoje. Ale rozmowa z szefem o nadmiarze obowiązków wcale nie była łatwa. Więc jak dobrze przeprowadzić taką rozmowę z szefem?

Praca weekendowa, przemęczenie i brak możliwości regeneracji bardzo często prowadzi do wypalenia zawodowego. Trzeba bardzo uważać! Natomiast, jeśli chodzi o rozmowę z szefem to najważniejsze, aby dobrze się do niej przygotować. Najgorszą rzeczą, którą można zrobić to ,,pójść na żywioł”. Walka o swoją zawodową przyszłość to nie zabawa. Rozmowa powinna być po pierwsze: przemyślana, po drugie: spokojna i konkretna. Mówienie, że mamy za dużo obowiązków jest zbyt ogólne. Bo pracodawca nadal może myśleć: ,,Ale jak to za dużo, może po prostu jesteś mało wydajna”.

Ja osobiście, podczas rozmowy z ówczesnym szefem o nadmiarze obowiązków usłyszałam, że jeśli mi nie pasuje to jest 100 innych osób na moje miejsce…

Inaczej wygląda sytuacja, gdy mamy do czynienia z mobbingiem- przecież tekst ,,Nie pasuje ci? Możesz odejść, jest 100 innych kandydatów na twoje miejsce” jest groźbą! Wydźwięk: ,,Albo siedzisz cicho i robisz, co każę, albo spadaj na drzewo, bez problemu znajdę kogoś innego, kto nawet nie piśnie i będzie robił za tę kasę to, co ty. W takiej sytuacji polecam rozpoczęcie poszukiwania nowego stanowiska.

Cały czas śledzę rynek pracy. Z jednej strony wydaje mi się, że praca jest na wyciągnięcie ręki, ale kiedy szukam czegoś konkretnego okazuje się, że jednak nie jest to łatwe. Myślisz, że poszukiwanie odpowiedniej posady w obecnych czasach to trudna sztuka?

Znalezienie satysfakcjonującej i dobrze płatnej pracy jest naprawdę trudne. Przede wszystkim dlatego, że wiele osób nie do końca wie, jak skutecznie jej szukać oraz w jaki sposób aplikować. Mnóstwo ludzi, z którymi miałam kontakt, skupia się nazwach stanowisk, zamiast przyjrzeć się swoim umiejętnościom i kwalifikacjom oraz dopasowaniem ich do odpowiednich ofert. Mało tego, jesteśmy przyzwyczajeni do szybkich rozwiązań. Wolimy wysłać 100 jednakowych CV na różne stanowiska pracy, zamiast napisać 10 świetnych życiorysów dopasowanych do tego, czego oczekuje rekruter. Brakuje też pewnej elastyczności ze strony pracodawców, którzy nie dają chociażby możliwości częściowej pracy zdalnej. Są też problemy z dostosowaniem godzin pracy do godzin funkcjonowania żłobków i przedszkoli.

Zaczynając od CV, jak powinno być skonstruowane, aby nasze portfolio wyróżniało się na tle innych?

Dobre i skuteczne CV powinno zostać napisane pod konkretną ofertę pracy. Może nie będę opisywała tutaj co gdzie rozmieszczać na kartce, bo lepiej to zobaczyć na przykładzie, który znajdziesz chociażby na moim blogu, natomiast warto zaznaczyć, że świetne CV to takie, które nie jest zaśmiecone. Nie umieszczajmy w nim informacji zupełnie niepotrzebnych. One odciągają uwagę rekrutera od tych istotnych kompetencji. Chcę jeszcze dodać, bo zawsze to powtarzam i będę powtarzała – proces rekrutacyjny to nie tylko pisanie CV. Pisanie CV to tylko jeden z etapów rekrutacji.

Jakie błędy najczęściej popełniają ludzie, podczas rozmowy kwalifikacyjnej?

Przychodzą nieprzygotowani! Zdarza się, że rekruter, na pytanie: ,,Dlaczego chcesz pracować w naszej firmie?” słyszy: “A w jakiej firmie właściwie jestem?”. Nie wspominając o kolejnych pytaniach zadawanych przez rekrutera. Do tego dochodzi temat ubioru na rozmowę kwalifikacyjną. Tyle słyszy się o kandydatach, którzy na rozmowę o pracę przyszli w szortach, japonkach, czy kusych spódniczkach- jakby dopiero co zeszli z plaży. Należy dostosować strój do okazji. To ważne.

Popatrzmy na to z drugiej strony. Czego oczekują potencjalni pracodawcy od ludzi wchodzących na rynek pracy?

Kompetentnego pracownika. Człowieka, który nawet jeśli czegoś nie potrafi jest chętny, by się tego nauczyć. To tak ogólnie. Natomiast szczegółowo każdy pracodawca bardzo jasno określa czego chce i swoje wymagania zapisuje w OFERCIE PRACY. Oferta pracy to dokument, który należy sobie wydrukować i mieć przed oczyma przez cały czas trwania procesu rekrutacyjnego. Tutaj nie ma się czego domyślać. To nie gra w zgaduj zgadula. Wszystko jest czarno na białym. Należy tylko czytać ze zrozumieniem, a nie szukać gotowych CV w sieci.

W takim razie jak poradzić sobie ze stresem, podczas rozmowy kwalifikacyjnej? Kiedy zależy nam na danej posadzie, zwyczajnie zapominamy języka w gębie.

Jest mnóstwo metod nauki radzenia sobie ze stresem. Ja natomiast powiem co zrobić, żeby nie dokładać sobie dodatkowych czynników stresogennych. Na nasze samopoczucie w trakcie rozmowy wpływa to, w jaki sposób jesteśmy przygotowani. W swojej Instrukcji opisałam KROK PO KROKU jak przygotować się do rozmowy, są nawet gotowe dialogi, które można wykorzystać nieco modyfikując je pod siebie. To podstawa- wiedząc, że niewiele może nas zaskoczyć będziemy o wiele mniej zdenerwowani.

Drugą, jakże istotną kwestią, jest strój na rozmowę kwalifikacyjną. Tak wiele osób uważa ten temat za błahy, a to właśnie strój może dodać nam pewności siebie, lub sprawić, że będziemy czuć się skrępowani. Wybierajmy schludne rozwiązania i pamiętajmy o dolegliwościach, które pojawiają się, gdy się stresujemy. Jeśli wiemy, że bardzo się pocimy, wybierzmy taki strój, na którym tego nie widać. Jedna z moim obserwujących na IG bardzo słusznie zauważyła, że są osoby, u których w sytuacjach stresowych na szyi i dekolcie pojawiają się czerwone plamy. W takiej sytuacji warto założyć golf lub bluzkę, która sięga pod szyję. Jeśli nie potrafimy chodzić w butach na obcasie- zakładajmy płaskie. Unikajmy głębokich dekoltów, krótkich sukienek, które noszone na co dzień są ok, ale w czasie rozmowy mogą sprawiać, że będziemy skupiały się na tym, by niczego nie było widać.

98369741_540306066628092_7553774758337183744_n  Ostatnio często słyszę, że rekruterów interesuje również nasz wizerunek w social mediach? Myślisz, że poszukiwanie pracy poprzez LinkedIn, a nawet Facebook to dobry sposób? Jak to w ogóle działa?

Nasz wizerunek w Social Mediach jest niesamowicie ważny. Jeśli chodzi o LinkedIn- tam pracodawca/rekruter będzie szukał zawodowego profilu kandydata (który w dużej mierze może pokrywać się z CV). Konta na LinkdeInie są najczęściej zadbane i przygotowane do tego, by ktoś je oglądał. Natomiast Facebook, czy Instagram to miejsca, w którym rekruter sprawdzi, jacy jesteśmy naprawdę. Warto o tym pamiętać- zwłaszcza gdy w rubryce ,,pracodawca” wpisujemy: Szlachta nie pracuje. Wizerunek firmy tworzą pracownicy!

Czy myślisz, że kobietom jest trudniej na rynku pracy?

Choć bardzo chciałabym napisać, że nie, to niestety tak. Nam, kobietom, jest trudniej na rynku pracy.

Dlaczego? Czym to jest spowodowane?

Przede wszystkim na kobiety patrzy się przez pryzmat wiecznych urlopów i L4 związanego z opieką nad dzieckiem. Smutne jest to, że nie daje się młodym mamom możliwości wykazania się chociażby na polu pracy zdalnej, która nadal uważana jest za nieefektywną! Mimo, że taką nie jest.

Ostatnio znajoma mówiła mi, że jej zawód nie przynosi jej wystarczających pieniędzy, a od dawna nawet satysfakcji. Chciałaby się przebranżowić, ale w nowym zawodzie zaczynałaby od zera. Co radzisz osobom, które w pewnym momencie swojego życia chcą zmienić zawód? Czy to w ogóle możliwe?

Oczywiście, że jest to możliwe. Nie polecam natomiast zwalniania się z dnia na dzień i rozpoczynania od zera bez dochodu. Jeśli czujemy, że chcemy zmienić profesję zacznijmy się szkolić i przebranżawiać będąc jeszcze zatrudnionymi. Będziemy też wtedy mieli możliwość sprawdzenia, czy rzeczywiście odnajdziemy się w nowej branży, czy może jednak tylko tak się nam wydawało.

W takim razie wyobraźmy sobie, że po latach za urzędniczym biurkiem i papierami chciałabym zostać copywriterem. Od czego zacząć wchodzenie w nową profesję? Co jest najważniejsze?

W tym konkretnym przypadku – copywritingu, należy zacząć od zapoznania się z tym, czym copywriting tak naprawdę jest. Warto spróbować napisać kilka tekstów dla znajomych i powoli budować swoje portfolio jednocześnie szkoląc się i rozwijając na tym polu.

Czy osobie, która dopiero ,,wchodzi w rynek” jako copywriter ufają przedsiębiorcy? Jak się pokazać w takim razie i to zaufanie zdobywać?

Copywriter to dość “niewdzięczny” zawód. Przedsiębiorcy niestety bardzo często nie rozumieją, że oprócz zdjęć to właśnie tekst sprzedaje. To treść przyciąga klienta. Tak więc praca copywritera, oprócz tworzenia treści jest również udowadnianiem, że słowa mają moc. Podstawą jest budowanie swojego portfolio i pokazywanie, że potrafimy pisać. I to nie tylko w swoim języku komunikacji, ale też że potrafimy współtworzyć język komunikacji marki.

Często czytam w sieci, że pierwszym i najważniejszym składnikiem sukcesu jest wiara we własne siły. Jak tę wiarę w sobie zbudować?

Szczerze mówiąc nie znam się na psychologii i nie czuję się kompetentna w tym temacie. Mogę natomiast powiedzieć, pozostając w temacie procesu rekrutacyjnego, że pewność siebie wynika nie tylko z wiary w siebie, ale także z odpowiedniego przygotowania. Jeśli będziemy aplikować w odpowiedni sposób, jeśli ,,nauczymy się” procesu rekrutacyjnego i potraktujemy go jako całość zrozumiemy, na czym on polega i czym jest zarówno dla nas jak i dla pracodawcy. Uważam, że podstawą jakichkolwiek działań, czyli podstawą sukcesu jest zrozumienie tematu. Nigdy działanie na oślep.

Jesteśmy właśnie w dziwnym okresie życia. Pandemia, która właśnie trwa sprawia, że duża ilość ludzi straci posadę. Co robić? Od czego zacząć nasze zawodowe  poczynania po zniesieniu obostrzeń?

Przede wszystkim nie czekajmy na zniesienie obostrzeń. Wiele firm potrzebuje pracowników i dostosowuje proces rekrutacyjny do aktualnych warunków. Pamiętajmy, że proces rekrutacyjny to nie tylko pisanie CV. Jak sama nazwa wskazuje- to PROCES i składa się z wielu etapów. Ja rekrutację nazywam procesem sprzedażowym- z tym, że sprzedać musimy siebie. Ja skupiłam się na tym, by pokazać jak to zrobić. Jak w procesie rekrutacyjnym dać się zapamiętać i wyróżnić z grona kandydatów.

Znalezienie posady to jedno. A co dalej? Wyobraźmy się, że znajdujemy pracę. Idealną posadę. Kiedyś znajoma opowiadała mi , że pierwszy dzień w jej wymarzonej pracy był najgorszym w karierze, a tylko zapoczątkował pewien pechowy etap. Nieufność współpracowników, brak wprowadzenia w obowiązki ze strony kogokolwiek i brak przychylnego spojrzenia ze strony szefa. Zapytała mnie ,,jak miałam wejść w obowiązki skoro nikt nie powiedział mi najważniejszych szczegółów odnośnie funkcjonowania firmy? Popełniałam gafa za gafą, bo nie miałam podstawowej wiedzy odnośnie struktury firmy”. Jak się odnaleźć kiedy zostajemy sami sobie?

Przede wszystkim taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że w wielu firmach tak niestety jest. W takiej sytuacji jednak należy zastanowić się, czy chcemy pracować w miejscu, w którym w taki sposób traktuje się pracownika. Warto poświęcić czas na poszukiwanie innego miejsca pracy. Nie polecam nigdy ,,rzucania posady z dnia na dzień”, jestem zwolenniczką płynnego przechodzenia między jednym stanowiskiem, a drugim, natomiast są sytuacje, gdy nie jest to możliwe. Nie można jednak doradzać ,,ogólnie”, każdy przypadek wymaga indywidualnego podejścia.

Dziękuję za rozmowę.

Poprzedni
Następny